23.12.10

Gåta för Hennessy

Pewien anonimowy internauta poprosił mnie o rozwiązanie zagadki. Lubię rozwiązywać zagadki, więc odparłem - spróbuję. Zagadka brzmiała:

Co to za stary numer, który gra na koncercie gdy na scenę wchodzi TTMOE?


Dane: stary numer, śpiewany po szwedzku ewentualnie w innym skandynawskim języku.
Szukane: imię, nazwisko, tytuł piosenki.

(minęły 2 dni)

Odpowiedź brzmi:



Håkan Hellström jest w Szwecji gwiazdą od lat. Śpiewa głównie po szwedzku, więc w Europie raczej go nie znają. Solo działa od roku 2000, a wcześniej udzielał się głównie w dwóch formacjach - grał na perkusji w Honey Is Cool (zespół Karin Dreijer z The Knife i Fever Ray) i w Broder Daniel (sławni stali się po nagraniu soundtracku do Fucking Åmål). Jego nowa płyta 2 steg från paradise jest już platynowa, co oznacza coś innego niż u nas, a mianowicie, że sprzedał jej sporo. Poszukiwany kawałek jest zaś tytułowym utworem z jego poprzedniego albumu z 2008 roku, więc wcale nie jest taki stary - För sent för Edelweiss. Tak więc Za późno na szarotkę...



PS. Na obrazku Göteborg (miasto Håkana i Jensa Lekmana).

9.12.10

Paula i Karol - Overshare (2010), czyli Żoliborz vs. Ontario



Paula i Karol mają płytę. Taką z zespołem. Większość utworów znałem już z koncertów, ale części nie poznałem. Może jestem jakiś zamroczony, ale na przykład Goodnight Warsaw zajarzyłem dopiero pod koniec. Chcę przez to napisać, że aranżacje zaskakują. I teraz pora odetchnąć z ulgą - zaskakują pozytywnie. Nie mówiłem im tego wcześniej, ale bałem się płyty w większym składzie. Urzekli mnie kiedyś grając we dwójkę, prosto, bez kombinowania i dlatego miałem jakiś nieokreślony bliżej niepokój przed odtworzeniem krążka. Ale stało się i dobrze się stało. Płyta fajnie brzmi, brudy koncertowe zostały godnie zastąpione przez smaczki aranżacyjne, nie zniknął spontan, szczerość, radość grania. Jestem przekonany, że gdyby ten album ukazał się 80 lat temu, to i Buster Keaton by się uśmiechnął.




A teraz skończę, bo wzruszenie odbiera mi głos. Oto moje pierwsze kredyty na płycie...

8.12.10

Pocztówka ze Szwecji #2, czyli The Tallest Man on Earth - Wieczór 2




Ogólnie program ten sam, co dzień wcześniej. Bo jednej zmiany kolejności nie ma co liczyć. Ale nie ma dwóch takich samych koncertów TTMOE - tym razem mniej gadał i lepiej grał. W każdym razie dla mnie zdecydowanie lepiej, bo nie musiałem się głupio uśmiechać, że niby rozumiem dowcipy. Choć publiczność jakaś fajniejsza była 24 godziny wstecz. Dobra, dość.


Dla formalności - setlista:

1. Intro
2. A Field of Birds
3. Burden of Tomorrow
4. I Won't Be Found
5. Pistol Dreams
6. Love Is All
7. King of Spain
8. Thousand Ways
9. The Wild Hunt
10. Like the Wheel
11. Tangle in This Trampled Wheat
12. The Gardener
13. Where Do My Bluebird Fly
14. Thrown Right at Me (with Idiot Wind)

Encore:
15. The Dreamer
16. Kids on the Run


Bonus obrazkowy zawiera duet z Amandą. Press play.


7.12.10

Pocztówka ze Szwecji #1, czyli The Tallest Man on Earth - Wieczór 1




Pierwszy z dwóch koncertów The Tallest Man on Earth w Södra Teatern był taki:

1. Gadany - pewnie ze 20 minut konferansjerki by się w sumie zebrało. Ludzie świetnie się bawili, z werwą i animuszem reagowali na żarty, śmiali się do rozpuku, no po prostu boki zrywać. Ni cholery nie rozumiałem, bo Kristian gadał po szwedzku. Słowa, które poznałem: Feist, Cat Power, Annie Lennox, Bob Dylan.

2. Wolny - miałem wrażenie, że wszystkie kawałki Najwyższy grał wolniej niż zwykle. Może to ten północny klimat sprawia, że człowiek jest bardziej misiowaty.

3. Świetny - Thrown Right at Me Krystek zaśpiewał w duecie z Amandą Bergman, znaną jako Idiot Wind (tak, to z Dylana), Hajen, Jaw Lesson. Idiot Wind był/a także supportem. Saportuje też Kristiana w życiu.


Setlista:

1. Intro
2. A Field of Birds
3. Burden of Tomorrow
4. I Won't Be Found
5. Pistol Dreams
6. Love Is All
7. King of Spain
8. Thousand Ways
9. The Wild Hunt
10. Tangle in This Trampled Wheat
11. Like the Wheel
12. The Gardener
13. Where Do My Bluebird Fly
14. Thrown Right at Me

Encore:
15. The Dreamer
16. Kids on the Run


Poniżej wideło wczorajszych bisów, czyli:
- Thorn in My Side - fragmencik, bo nawet nie fragment kawałka Eurythmics,
- The Dreamer,
- Kids on the Run - no jak już pianino stało, to trzeba było skorzystać.


29.11.10

Muzyka Końca Lata znów w Hydrozagadce, czyli Maki i Chłopaki też



↑ grafika: Błażej Król


Dnia 26 listopada 2010 roku w praskim (Warszawa) klubie Hydrozagadka wystąpiły dwa zespoły z Mazowsza: Maki i Chłopaki oraz Muzyka Końca Lata. Oba zagrały utwory z nowych płyt, których niestety jeszcze nie ma.

W programie Makiego i chłopaków nie zabrakło tym razem osławionych Albatrosów, choć nasze redakcyjne kamery zarejestrowały Karierę (no dobra, Albatrosy też, ale na razie ich nie wypuszczam).




Po elektryzującym secie M+Ch na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru - Muzyka Końca Lata. W kulisach pojawiła się informacja, że lider formacji, niejaki Zmywak ma już podpisany kontrakt na XIII edycję Tańca z gwiazdami. Koncert obfitował w niesamowite efekty specjalne i zwroty akcji. W kronikach zapiszą się wzorowane na klasycznym klipie Boba Dylana Subterranean Homesick Blues wizualizacje tekstu do Ja wiem mała, co równocześnie było oświadczynami osoby z widowni płci męskiej osobie z widowni płci żeńskiej (odpowiedź twierdząca). Petardy zostały odpalone także przy Soplu - kowerze Paul Pavique Movement, który z kolei do proszenia o rękę z pewnością by się nie nadawał. Ale my posłuchajmy i obejrzyjmy wspólnie premierowy zapis wideo utworu Szkoda czasu.



Sądzę, że ekipa MKL nie zdaje sobie sprawy, jak świetny koncert zagrała. Zdecydowanie najlepszy, jaki w tym roku widziałem. I nie jest to tekst sponsorowany, bo choć była możliwość odzyskania kasy za bilet to my, the People, z niej nie skorzystaliśmy.

14.11.10

The National na Ars Cameralis, czyli Koledzy Prince'a



↑ foto: The National (Chorzów)


Po koncercie Laurie Anderson (do którego będę chciał jeszcze wrócić kiedyś może, nie wiem) to druga impreza tegorocznego Ars Cameralis, na którą wyruszyłem. The National i Midlake. Gdyby grali oddzielnie musiałbym jechać dwa razy, a tak udało się załatwić sprawę za jednym zamachem. Do Midlake też będę chciał jeszcze wrócić kiedyś może, nie wiem.

Tymczasem The National. Najmniejszy koncert, jaki grali od lat. Bilety zniknęły błyskawicznie, co osobom, dla których 'rano' zaczyna się około 11.00, będzie się jeszcze odbijać czkawką co najmniej do lutego (rozwijam myśl - zespół wraca do Polski w lutym na dwa koncerty: Kraków i Warszawa). Chorzowski Teatr Rozrywki to fajne miejsce, choć w organizacji koncertów rockowych przeszkadzają trochę krzesła. Z drugiej strony wokaliści, którzy lubią szwendać się między ludźmi, mogą łazić po oparciach. Napakowana widzami sala od trzeciego kawałka już na szczęście stała, więc siary przed gośćmi z zagranicy nie było.

Zespół jest w formie. Zagrał czadowy koncert złożony ze smutnych piosenek, a w przerwach zabawiał nas żartobliwymi gadkami o niczym (o bracie Matta - fanie metalu, o Prinsie - przyjacielu zespołu, o małej różnicy między Hiszpanami a Holendrami). Oprócz jazdy obowiązkowej tegorocznej trasy, czyli kawałków z High Violet i Boxera, usłyszeliśmy kilka kilerów z Alligatora, medley Available i Cardinal Song z Sad Songs for Dirty Lovers i specjalną improwizację w hołdzie Henrykowi Mikołajowi Góreckiemu.


Setlista była taka:

01 Runaway
02 Anyone's Ghost
03 Mistaken for Strangers
04 Bloodbuzz Ohio
05 Slow Show
06 Squalor Victoria
07 Afraid of Everyone
08 Available > Cardinal Song
09 Conversation 16
10 Sorrow
11 Apartment Story
12 Abel
13 Daughters of the Soho Riots
14 England
15 Fake Empire

Encore:
16 A Tribute to Henryk Mikolaj Górecki
17 Start a War
18 Mr. November
19 Terrible Love
20 Vanderlyle Crybaby Geeks (acoustic)


Koncert dzięki uprzejmości zespołu możecie znaleźć w ARCHIWUM The National. Zwykle w ciągu 2-3 dni pojawiają się tam także empetrójki.