Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiety mają głos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiety mają głos. Pokaż wszystkie posty

16.7.11

Portishead w Poznaniu, czyli Silence please



↑ foto: Joanna 'frota' Kurkowska, blackboxphoto.pl/



Drogi na Euro 2012 się robią (podobno się uda zdążyć na Euro 2016), więc gdy spóźniony o jakieś 3 godziny dotarłem do Poznania, Fleet Foxes właśnie zaczynali swój występ. Trochę widziałem z brzegu jeziora, trochę zza bramek, trochę ze strefy gastro (sorry, byłem bardzo spragniony), a trochę normalnie. Ten wstęp jest po to, by usprawiedliwić brak jakiegokolwiek dźwięku z gigu średnio rączych chłopaków.

Portishead, tak... Jestem w grupie tych, którym Third się bardzo podobało, ale nie spodziewałem się, że kawałki z tego właśnie albumu będą najmocniejszymi momentami koncertu. Całość była OK, poprawna, dość wierna temu, co znamy z płyt, jednak nowe numery zabrzmiały fantastycznie i dla mnie były najjaśniejszym punktem wypadu na Maltę. Beth zdołowała najweselszych członków mojej ekipy wypadowej - neurotyczny spektakl można więc uznać za udany. Nie będę przedłużać, na koniec z tego miejsca podziękuję tylko tym, którzy przyszli na koncert, a nie na pogaduszki o legendarnej już dupie Maryni. Stwierdzam, że niestety liczba organizowanych na koncertach zlotów półgłówków się powiększa i obawiam się, że niedługo ktoś będzie musiał wymyślić coś na wzór "silent disco", by pozwolić pozostałym obecnym cieszyć się z muzyki.


Setlista:

01 Silence
02 Hunter
03 Mysterons
04 The Rip
05 Numb
06 Magic Doors
07 Sour Times
08 Wandering Star
09 Machine Gun
10 Over
11 Glory Box
12 Nylon Smile
13 Cowboys
14 Threads
15 Roads

Encore:
16 We Carry On


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Portishead Live at Malta Festival 2011, Poznań, Poland (6 Jul 2011)
mp3, 224kbps, 146,8MB
hasło (pass): hennwill


Przykazania:
Zajrzyj na stronę Portishead.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

6.9.10

Off Festival 2010 - #10 Kucz/Kulka




Gdy na początku tego roku grali trasę z materiałem ze Sleepwalk, nie udało mi się zgrać terminów i koncerty mnie ominęły. Ale na szczęście jest Off - pomyślałem. I rzeczywiście - w zapowiedziach pojawiło się hasło Kucz/Kulka. Niestety na każdym festiwalu jest tak, że ktoś musi zacząć, a ktoś grać w tym czasie, co największa gwiazda festiwalu. Nawet to rozumiem. Ale dlaczego właśnie oni trafili pod The Flaming Lips? Powiedziało się: trudno i trzeba było pomyśleć nad maszynką do rozdwajania.

Na scenie do Kucza/Kulki dołączyli muzycy, których znamy ze współpracy z Gabą - Wojtek Traczyk i Robert Rasz. Efekt tego dołączenia był dobry - materiał z płyty zabrzmiał inaczej niż na płycie. Absolutnie nie zarzucam niczego muzykom, którzy pojawili się gościnnie na albumie, ale koncertowy skład był moim zdaniem bardziej zgrany i przez to całość wypadła nawet lepiej niż na cedeczce. Konrad Kucz otoczył się sprzętem i wydobywał z niego różnej proweniencji dźwięki (ci, którzy czytali książeczkę do płyty wiedzą o czym mowa), a Gaba otoczyła się mikrofonem i wydobywała dźwięki z siebie.

Czytelnicy recenzji i relacji z poprzednich koncertów K/K (lub po prostu ich uczestnicy), wiedzieli już, że można się spodziewać coverów (a ja wiedziałem, że mogę się spodziewać mojego ulubionego Recurring). Po odegraniu w oryginalnej kolejności całej płyty tak się stało. Najpierw klasyk Jefferson Airplane White Rabbit w równie kwasowej/psychodelicznej wersji co oryginał, a potem na koniec koncertu cudna przeróbka Dust in the Wind (Kansas).

Co do frekwencji - wprawdzie jak powiedziała Gaba, wszyscy jej znajomi poszli na TFL, ale i tak namiot był przyzwoicie wypełniony. Wstydu nie było, ale następnym razem przyjdźcie wszyscy.


Setlista:

01 Old
02 Electric Sheep
03 Dead Yet
04 The Clock
05 Got a Song
06 International Man of Misery
07 Keep It Down
08 Island
09 Recurring
10 New!
11 Celluloid
12 Your Drum
13 Man of Winter
14 "H"/live
15 White Rabbit (Jefferson Airplane cover)
16 Dust in the Wind (Kansas cover)


Zagrali w składzie:

Konrad Kucz - elektronika
Gaba Kulka - wokal
Robert Rasz - perkusja
Wojtek Traczyk - kontrabas


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Kucz/Kulka Live at Off Festival 2010, Katowice, Poland (8 Aug 2010)
mp3, 224kbps, 106,5MB
hasło (pass): hennwill
lossless version soon@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Kucza/Kulki.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

3.9.10

Off Festival 2010 - #9 Nathalie and the Loners




Gdy ze Sceny Leśnej dochodziły jeszcze odgłosy Manescape, a za chwilę próbę zacząć mieli chłopaki z Plum, w namiocie trójkowym zainstalowała się Natalia Fiedorczuk z zespołem, czyli Nathalie and the Loners. Byłem strasznie ciekaw jak wypadnie na żywo artystka, której płyty Go, Dare i wcześniejszy album Driving With a Hand Brake On (z grupą Orchid) przez pewien czas latały na repeacie w moim ajpodzie. I jak klimat festiwalowy zadziała z muzyką nieco cichszą.

Zaczęło się od dwóch nowych piosenek i jeśli cała nadchodząca (kiedyś) płyta będzie na takim poziomie, to radość moja będzie wielka. Choć to chyba gruby nietakt mówić o radości w przypadku smutnych piosenek. Na specjalne życzenie publiczności był też utwór po polsku. Mimo, że okoliczności były mało sprzyjające (hałasy z boku, mało kameralny nastrój, awaria komputera), koncert z tzw. prawdziwym żywym składem wypadł fajnie. Szkoda, że tak krótko, ale to powinno być motto każdego festiwalu.


Setlista:

01 Cats on Fury
02 All of the Sudden
03 Pretty Sad
04 Nerwowy potwór
05 Thoughts
06 Dancing
07 Mouths Cradle
08 It Is So


Wystąpili w składzie:

Natalia Fiedorczuk - wokal, gitara, keyboard
Karolina Rec - wiolonczela
Tomasz Śliwka - gitara
Maciej Cieślak - perkusja


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Nathalie and the Loners Live at Off Festival 2010, Katowice, Poland (7 Aug 2010)
mp3, 224kbps, 51,2MB
hasło (pass): hennwill
lossless version soon@dime


Przykazania:
Zajrzyj na majspejs NatL.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

16.8.10

Off Festival 2010 - #1 Paula i Karol




No dobra, koniec pieszczot (dźwięku), otwieram sklepik z nagraniami z Offa. O Offie napisano już w sieci wiele, więc streszczając:
- line-up zabił,
- miejsce się sprawdziło,
- organizacja na piątkę,
- żarcie do poprawki,
- piwo zadziwiająco dobre,
- bio-kawa rulez.

Na pierwszy ogień idą dobrzy znajomi, którzy ostatnio mają bardzo pracowity okres - Paula i Karol. Zagrali na dużej scenie na początku dnia drugiego. Jak na koncert otwierający, ludzi było sporo. Trawa przed sceną zajęta osobnikami w pozycji horyzontalnej. Dźwięki jak to u Pauli i Karola - miłe. Skład się znów rozrósł, co potwierdza poniższe zdjęcie.



↑ foto: Anna Głowacka-Wróbel


Skład w formie literkowej wygląda tak:

Paula Bialski - vocal, violin
Karol Strzemieczny - vocal, guitar
Igor Nikiforow - drums
Zosia Dickenson-Moruś - bass
Staszek Wróbel - double bass


Setlista:

1. Mother's Stew
2. Birds and Bees
3. House Into a Home
4. Community
5. Love Someone
6. Calling
7. Change, I Know


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Paula i Karol Live at Off Festival 2010, Katowice, Poland (7 Aug 2010)
mp3, 224kbps, 49,1MB
hasło (pass): hennwill


Przykazania:
Zajrzyj na majspejs Pauli i Karola.
Tam dowiesz się, jak kupić oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

13.7.10

Stars w Los Angeles, czyli Cała nowa płyta plus bonusy

← foto: Andi Galpern, qromag.com/


Klub The Troubadour w West Hollywood to legenda. Niewielki, śmierdzący kiblem, ale z duszą. Grali tu chyba wszyscy ważni w amerykańskim folku (a ci, którzy nie grali tu, występowali w londyńskim pierwowzorze). To stąd kiedyś na pysk wyleciał pijany Lennon z pijanym Nilssonem. Trzydzieści parę lat później i ja mogłem powtórzyć ten wyczyn, ale wolałem grzecznie wypić jedno piwo i zostać na koncercie Kanadyjczyków ze Stars.

Ponad pół godziny przed główną atrakcją na scenie rozlokował się ze swoim laptopem Torquil Campbell - wokalista Stars - i odstawiał DJ-kę, taką w stylu radiowym. Puszczał kawałki i okraszał je dowcipami. Polecieli m.in Junior Boys i ktoś nawet w konkursie wygrał płytę (pytanie było o pochodzenie duetu, ale konkretne, z osiedlem włącznie).

Aż przyszedł czas na Stars. Rano wystąpili na żywo w kultowym programie Morning Becomes Eclectic radia KCRW, więc na scenie z wdzięczności zapowiedziała ich producentka audycji - wielbicielka grupy. Na początku zagrali całą nową płytę The Five Ghosts - pełne 11 utworów. Zaskoczenia nie było - styl bez zmian. Nie znałem wcześniej żadnej z nowych piosenek, ale po występie pamiętałem już wszystkie - łatwo zostają w głowie. Po krótkiej przerwie odświeżającej, zespół powrócił z tym, na co większość czekała - piosenki na życzenie. Ludziska w internecie wybrali, co chcą usłyszeć, a Stars spełniło ich prośby. Było takie The Best of z Your Ex-Lover Is Dead, Elevator Love Letter i Look Up na czele.

Wrażenie ogólne - to naprawdę solidny, dobrze zgrany kolektyw (a propos kolektyw - udzielają się też w Broken Social Scene). Wrażenie szczególne - Amy Millan jest świetna.


Setlista:

The Five Ghosts Set
1. Dead Hearts
2. Wasted Daylight
3. I Died So I Could Haunt You
4. Fixed
5. We Don’t Want Your Body
6. He Dreams He's Awake
7. Changes
8. The Passenger
9. The Last Song Ever Written
10. How Much More
11. Winter Bones

Request Set
12. Your Ex-Lover Is Dead
13. Take Me to the Riot
14. Elevator Love Letter
15. A Thread Cut With a Carving Knife
16. Look Up
17. Ageless Beauty
18. Set Yourself on Fire
19. Calendar Girl

Encore:
20. One More Night
21. Heart


Skład:

Torquil Campbell - wokal, keyboard
Amy Millan - wokal, gitara
Evan Cranley - bas
Chris Seligman - keyboard
Pat McGee - perkusja


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Stars Live at The Troubadour, Los Angeles, USA (22 Jun 2010)
mp3, 224kbps, 168,3MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Stars.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

11.7.10

The New Pornographers w NYC, czyli Komplet na scenie, komplet na parkiecie



↑ foto: G - according2g.com/


W Barcelonie zagrali w okrojonym składzie, ale to u nich normalka. Za to w Nowym Jorku pojawili się wszyscy, czyli była i Neko Case, i Dan Bejar. Czekałem na taki koncert od kilku lat. Przy okazji okazało się, że Kathryn ma urodziny, więc nastroje były tym lepsze.

The New Pornographers w Terminal 5 promowali nową płytę - Together, więc oczywiście sporo było nowych numerów, ale poleciały też prawie wszystkie najważniejsze starsze. W A Bite out of My Bed gościnnie na dęciakach zagrali kolesie z The Dodos, którzy wcześniej wystąpili jako support (będzie oddzielna wrzuta). Jak to mówią u mnie na dzielni - zabawa była przednia. Dan snuł się po scenie własnymi ścieżkami. Przeważnie grał tyłem do publiczności, a odwracał się przodem, gdy śpiewał. Carl raz na jakiś czas rozbawiał ludzi docinkami. Neko nie odzywała się za często, ale w swoim stylu jakieś faki rzuciła.

Fragment jutubowy:




Setlista:

1. Sing Me Spanish Techno
2. Up in the Dark
3. Myriad Harbour
4. Use It
5. Crash Years
6. Jackie, Dressed in Cobras
7. A Bite out of My Bed (feat. The Dodos)
8. Adventures in Solitude
9. Sweet Talk, Sweet Talk
10. Go Places
11. All the Old Showstoppers
12. Jackie
13. Moves
14. Your Hands (Together)
15. Twin Cinema
16. My Shepherd
17. The Laws Have Changed
18. Silver Jenny Dollar
19. Mass Romantic
20. The Bleeding Heart Show

Encore:
21. Challengers
22. Electric Version
23. The Slow Descent Into Alcoholism
24. Testament to Youth in Verse


Skład:
Carl Newman
Neko Case
Dan Bejar
Blaine Thurier
John Collins
Todd Fancey
Kathryn Calder
Kurt Dahle


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
The New Pornographers Live at Terminal 5, New York, USA (19 Jun 2010)
mp3, 224kbps, 171,9MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs The New Pornographers.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

10.7.10

Julia Marcell na 10-leciu IAM, czyli W plenerze na Skwerze



↑ foto: Marek Dusza (za culture.pl/)


Kilka zaległości się porobiło, więc w oczekiwaniu na dalszy ciąg Openera nadrabiam...

W czerwcu na Skwerze Hoovera przez dwa dni Instytut Adama Mickiewicza świętował swoje 10-lecie. Pierwszego dnia między koncertem Levity a The Car Is on Fire wystąpiła Julia Marcell. Planowany był koncert solo, ale w ostatniej chwili do Julii dołączyli i udział wzięli: śpiewająca Izolda i bębniący gościnnie Artur Chaber - na co dzień i od święta perkusista Afro Kolektywu (pardon, teraz już Kolektywu). Na Skwerze zielono, ludzie wracają z pracy, jeżdżą autobusy, turyści suną na Plac Zamkowy - dźwięki towarzyszące były uzupełnieniem wokali i instrumentów. Julia zaczęła a capella od Accordion Player, co było dość odważnym pomysłem, biorąc pod uwagę plener. Ale udało jej się dzięki temu uciszyć rozmowy i przyciągnąć ludzi bliżej sceny. Potem zagrała utwory z debiutu i jedną nową piosenkę - Shhh. A na bis ktoś z publiczności zażyczył sobie The Story i dostał. Wyszło miło, choć krótko. Ale taki urok maratonów.


Setlista:

1. Accordion Player
2. Side Effects of Growing Up
3. Sixteen, Ten Years Later
4. Outer Space
5. Billy Elliot
6. Shhh
7. Night of the Living Dead

Encore:
8. The Story


Skład:

Julia Marcell - Vocals, piano, violin
Izolda - Vocals, piano
Artur Chaber - Drums


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Julia Marcell Live at Skwer, Warsaw, Poland (11 Jun 2010)
mp3, 224kbps, 57,4MB
hasło (pass): hennwill
lossless version soon@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Julii.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

9.7.10

Open'er 2010 - #5 The Dead Weather

← foto: Joanna 'frota' Kurkowska, blackboxphoto.pl/


Po raz trzeci na Open'erze wystąpił Jack White. W 2005 roku przyjechał z gitarą i The White Stripes, w 2008 z gitarą i The Raconteurs, a w 2010 z bębnami, gitarą i The Dead Weather. Dawno dawno temu grał na perkusji w formacji Gobber & The Peas, można więc rzec, że powrócił do korzeni. W ogóle "korzenie" to słowo, które łatwo skojarzyć z The Dead Weather.

Historia zespołu jest prosta jak drut. Kiedyśtam Alison Mosshart (The Kills) musiała zastąpić na koncercie White'a (The Raconteurs), bo ten stracił głos. Po gigu Jack spytał ją (szybko odzyskał głos, cwaniaczek), czy nie nagrała by singla z nim i Jackiem Lawrencem (The Raconteurs). Ta powiedziała: yes, po drodze przypałętał się do nich Dean Fertita (Queens of the Stone Age - w końcu coś bez "the" na początku) i grali sobie przez całą noc. A potem jeszcze następne dwa tygodnie. Szkocka im pomagała.

Poszło szybko: pierwszy singiel, pierwsza płyta, druga płyta i już byli w Gdyni. Zagrali utwory własne i trzy covery: oczywiście Dylana (bo na płycie był) New Pony, Pentagramu Forever My Queen i Them You Just Can't Win. Większość publiki porwali, mnie nie całkiem. Bardzo solidne granie, ale niczym mnie nie zaskoczyli. Wolę White'a na gitarze, bo wtedy jest geniuszem, a gdy siada do perkusji, to po prostu w nią napieprza. Wolę kompozycje dla The White Stripes i The Raconteurs, bo tam trafiają się fantastyczne numery, a tutaj są "tylko" dobre. To był dobry koncert, ale z trzech white'owych niestety najsłabszy.


Setlista:

1. Forever My Queen
2. 60 Feet Tall
3. Hang You From the Heavens
4. You Just Can't Win
5. So Far From Your Weapon
6. I Cut Like a Buffalo
7. No Horse
8. The Difference Between Us
9. I'm Mad
10. Hustle and Cuss
11. Die by the Drop
12. New Pony
13. Will There Be Enough Water?

Encore:
14. Blue Blood Blues
15. Jawbreaker
16. Treat Me Like Your Mother


Skład:

Alison Mosshart
Jack White
Dean Fertita
Jack Lawrence


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
The Dead Weather Live at Open'er Festival, Gdynia, Poland (4 Jul 2010)
mp3, 224kbps, 134,3MB
hasło (pass): hennwill
Link usunięty na prośbę organizatora festiwalu.


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs The Dead Weather.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

7.7.10

Open'er 2010 - #3 Regina Spektor



↑ foto: José Goulão z koncertu, który odbył się dwa dni wcześniej w Portugalii


Open'er jest spoko. Atmosfera, line-up, organizacja - wszystko gra. Ale jedna rzecz doprowadza mnie do szału - gadanie na koncertach. Nie chodzi mi o rzucenie ekipie, że jakiś kawałek jest świetny, albo że koncert wymiata. Z tym nie mam problemu. Ale jak ktoś zaczyna napieprzać przez pół koncertu o ostatniej domówce, albo o tym, ile wyciska na siłce, to sorry - scyzoryk się otwiera. I znowu - pół biedy, jeśli takie gadki są 50 metrów od sceny, gdzieś na uboczu. Jednak trafiają się pod samą sceną i wtedy dla mnie koncert jest zrąbany.

Powyższe żale wylewam w związku z koncertem Reginy Spektor. Muzycznie było fantastycznie, publiczność zrobiła kawał dobrej roboty - w życiu nie pomyślałbym, że taki tłum może się zjawić. Skandowali спасибо, śpiewali z Reginą, tylko to gadanie... Regina na szczęście tego nie słyszała. Parę razy brakowało jej słów (sądzę, że ze wzruszenia), ale robiła swoje. Zestaw utworów przewidywalny, ale właśnie tego oczekiwałem od openerowej imprezy - dużo z ostatnich dwóch płyt i trochę staroci. Podczas koncertu stał się cud - nie wiem czy przypadkiem, czy na życzenie zespołu: basy nie dawały po klacie jak zwykle, a z olbrzymich głośników płynął normalny czysty dźwięk.


Setlista:

1. The Calculation
2. Eet
3. Folding Chair
4. Two Birds
5. Better
6. One More Time With Feeling
7. Blue Lips
8. Sailor Song
9. Laughing With
10. Machine
11. On the Radio
12. Dance Anthem of the 80's
13. Bobbing for Apples
14. That Time
15. Apres moi
16. Poor Little Rich Boy
17. Samson
18. Us
19. Fidelity
20. Hotel Song
21. Love, You're a Whore


Skład:
Regina Spektor - Vocals, piano, guitar
Dave Heilman - Drums
K Ishibashi - Violin
Daniel Cho - Cello

(przykry edit: To był ostatni koncert Dana Cho. Trzy dni później utopił się w Jeziorze Genewskim. 7 lipca miał wystąpić z Reginą na Montreux Jazz Festival. Koncert się odbył, ale był kilkakrotnie przerywany)


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Regina Spektor Live at Open'er Festival 2010, Gdynia, Poland (3 Jul 2010)
mp3, 224kbps, 139,6MB
hasło (pass): hennwill
Link usunięty na prośbę organizatora festiwalu.


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Reginy.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

13.6.10

Levity+Gaba Kulka, czyli Chopin Shuffle



Na Skwerze Hoovera Instytut Adama Mickiewicza świętował swoje 10-lecie. I zaprosił m.in. zespół Levity. A ten z kolei zaprosił Gabę Kulkę i wspólnie wykonali Sans Voix z płyty Chopin Shuffle. Brzmiało to tak:



Wersja obrazkowa do wchłonięcia na stronie Instytutu.

8.6.10

Primavera Sound 2010 #1 - Beach House



↑ foto: Tone Burst


Oto pierwsza z czterech krótkich wrzut z Barcelony. W kolejnych odcinkach m.in. Grizzly Bear i The New Pornographers.

Koncert ze sceny ATP z 28 maja 2010. Miejsce trzecie na mojej liście.

Setlista:

1. Walk in the Park
2. Better Times
3. Gila
4. Norway
5. Master of None
6. Used to Be
7. Zebra
8. Heart of Chambers
9. Take Care
10. 10 Mile Stereo


Skład:
Victoria Legrand
Alex Scally


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Beach House Live at Primavera Sound 2010, Barcelona, Spain (28 May 2010)
mp3, 224kbps, 77,0MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Beach House.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

13.5.10

Basia Bulat w Cafe Kulturalnej (XII 2009), czyli Do widzenia, do jutra


↑ foto z KRK: Joanna 'frota' Kurkowska, więcej tutaj


UWAGA! To jest relacja z koncertu z grudnia 2009, która z różnych względów nie mogła być opublikowana wcześniej. Gdzie trzeba - edytowałem. Wkrótce wrzuta z majowego koncertu - Paula i Karol na pewno, a Basia Bulat prawdopobnie.


Wszystko było świetne - w kolejności chronologicznej: organizacja (wielkie dzięki za pomoc dla Emi z Front Row Heroes), herbata z maliną, support (Paula i Karol - relacja dźwiękowa wkrótce tutaj), podwójne espresso, Basia z zespołem, repertuar, publiczność, wzruszenia, spotkania pokoncertowe.

To była druga wizyta Basi Bulat w Polsce. Pierwsza wydarzyła się jakieś 10 lat temu i miała charakter niemuzyczny. Tym razem powodem były dwa koncerty kończące mini-tournée po Europie - w Krakowie i Warszawie. Do kraju przodków Basia przyjechała z bratem Bobbym (perkusja) i przyjaciółką Allison Stewart (altówka). Wspólnie zagrali dużo nowych piosenek z płyty Heart of My Own, która ukaże się pod koniec stycznia. Po tym, co usłyszałem w Cafe Kulturalnej, mogę autorytarnie stwierdzić: Dobry to album będzie. Atmosfera była niesamowita. Reakcje ludzi na to, co działo się na scenie dodawały zespołowi takiego pałeru, że poważnie obawiałem się o wytrzymałość strun gitary i altówki. Basia nie była w stanie i pewnie nie chciała ukrywać wzruszenia. Po wykonanej na bis piosence po polsku (To nie ptak) minutowe owacje wycisnęły jej łzy. Takiej radości grania dawno już nie widziałem.

Basia obiecała, że wkrótce do nas wróci (może już w kwietniu maju), więc nieobecni będą mogli nadrobić zaległości. A obecni - zabawić się raz jeszcze.


Setlista:

1. Hush
2. Heart of My Own
3. The Pilgriming Vine
4. In the Night
5. Gold Rush
6. Run
7. Snakes and Ladders
8. Little Waltz
9. Before I Knew
10. Go On
11. Walk You Down
12. I Was a Daughter

Encore 1:
13. To nie ptak (Kayah & Bregovic Cover)
14. If Only You

Encore 2:
15. True Love Will Find You in the End (Daniel Johnston Cover)
16. If It Rains


Wystąpił zespół w składzie:
Basia Bulat - wokal, gitara, autoharfa
Allison Stewart - altówka, wokal
Bobby Bulat - perkusja


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Basia Bulat Live at Cafe Kulturalna, Warsaw, Poland (2 Dec 2009), alt.link
mp3, 224kbps, 107,0MB
hasło (pass): hennwill
lossless version soon@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Basi.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

25.4.10

Julia Marcell razy dwa, czyli Three Words - super super super



↑ foto: Jacek Barcikowski


30 marca - Skwer (Hoovera)

Koncert solo - skrzypce i piano. Pełna sala, miejsca siedzące, klimat recitalowy (Julia mówiła, że czuje się jak na recitalu, ale ciągła praca baru skutecznie wybijała taką atmosferę z głowy). Oprócz jazdy obowiązkowej z debiutu i EPki, Julia wykonała dwa premierowe utwory - Three Words (roboczy tytuł - stan na dzień 30/03/2010) i Shhh. Jeśli nowa płyta będzie na takim poziomie, to świat będzie szczęśliwy. Jako bonus dostaliśmy też cover John Wayne Gacy, Jr Sufjana Stevensa i Monsoon Tokio Hotel. Nagrania brak, bo robić mi się nie chciało.


23 kwietnia - Cafe Kulturalna

Koncert duo - skrzypce, piano (Julia) i altówka (Anna Prokopczuk). Pełna, pełna sala, miejsca stojące, klimat klubowy (choć bar na czas koncertu był nieczynny). Tym razem koncert zaczął się od Accordion Player - to pewna niespodzianka. Julia wykonała dwa nowe utwory - Anastasia (roboczy tytuł - stan na dzień 23/04/2010, drzewiej znane jako Three Words) i Shhh (z gościnnym udziałem tajemniczej Panny Izoldy). Jeśli nowa płyta będzie na takim poziomie, to świat oszaleje. Nagranie jest, bo pożałowałem koncertu ze Skweru i mi się bardzo robić chciało.


Anastasia (absolutna wszechświatowa premiera w sieci i w ogóle) brzmi tak:



Setlista:

1. Accordion Player
2. Outer Space
3. Twin Heart
4. Billy Elliot
5. Sixteen, Ten Years Later
6. Side Effects of Growing Up
7. The Story
8. Anastasia (Three Words) (working title)
9. Night of the Living Dead
10. Dancer

Encore:
11. Shhh
12. Fear of Flying


Zagrał skład:
Julia Marcell - wokal, pianino, skrzypce
Anna Prokopczuk - altówka, wokal
Panna Izolda - wokal


Cały koncert do ściągnięcia stąd (download):
Julia Marcell Live at Cafe Kulturalna, Warsaw, Poland (23 Apr 2010)
mp3, 224kbps, 91,4MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Julii.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.


PS1. Relacja "na żywo" koncertu była do obejrzenia na stronie From Stage. W archiwum można znaleźć streaming całego koncertu, a poniżej wklejam klip do Shhh.




PS2. Zaraz po Julii na scenę Kulturalnej wkroczyli chłopaki z The Car Is On Fire. Wrzuta z ich koncertem wkrótce już jest.

19.3.10

Tiny Vipers z Cafe Kulturalnej, czyli Bez zakłóceń



Pół roku temu wystąpiła na Offie, teraz przyjechała na koncerty do Warszawy i Krakowa. Jesy Fortino, czyli Tiny Vipers.

Zacznę od trzęsienia ziemi: W Cafe Kulturalnej było cicho. Ludzie słuchali muzyki. Nie gadali (jeden taki próbował, ale natychmiast ściszono go wzrokiem), nie brzdękali szklankami z piwem (bar chwilowo nieczynny), nie palili (wiem, palenie nie jest głośne, ale taka była prośba artystki).

Po krótkim supporcie (Crystal Hell Pool, czyli kolega Jesy ze Seattle - Chris i jego laptop) i krótkim strojeniu, zaczął się piękny, lecz dołujący (to nic złego) spektakl. Przypomnijcie sobie Nicka Drake'a ze swoim na maksa smutnym, melancholijnym głosem i przejmującymi tekstami - dla mnie utwory Tiny Vipers mają podobny ładunek emocjonalny. W sumie dobrze, że na koncercie czasem niechcący ten balon był przekłuwany - pierwszym razem przez problemy techniczne, drugim razem przez pomyłkę w utworze. Dzięki temu wiemy już, że Jesy potrafi się też śmiać. Część podstawowa koncertu to utwory, które słyszeliśmy w Mysłowicach, czyli pół ostatniej płyty. Mam jednak wrażenie, że w Kulturalnej zabrzmiały lepiej, więc nie marudzę nic a nic.

Setlista wyglądała tak:


a w wersji tekstowej tak:

1. Time Takes
2. CM
3. Life on Earth
4. Development
5. Slow Motion
6. Dreamer

Encore 1:
7. Rainfalls

Encore 2:
8. Aron


Sample:



Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Tiny Vipers Live at Cafe Kulturalna, Warsaw, Poland (18 Mar 2010), alt.link
mp3, 224kbps, 86,8MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na majspejs Tiny Vipers.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.


Apdejt: Przed koncertem odbyła się sesja wideło, której efekt końcowy można zobaczyć na stronie Odkrywamy Amerykę. I poniżej też:

14.3.10

Koncerty: Tiny Vipers w Warszawie i Krakowie



↑ foto: David Belisle



Świetna wiadomość. Do Warszawy i Krakowa zawita Tiny Vipers - pani z gitarą. Kilka słów o Tiny Vipers tutaj, a zapis koncertu z ubiegłorocznego Off Festivalu tutaj. Bilety na koncerty (25 złociszy) można rezerwować na stronie organizatorów - Front Row Heroes.

7.3.10

Florence and the Machine w Stodole, czyli Brawo ludzie



To było lekko ponadgodzinne szoł ze znaczącym udziałem publiczności. Choć jedna płyta na koncie Florence and the Machine powoduje, że raczej nikt nie spodziewał się długiego koncertu... Nic to, że w Stodole nagłośnienie kiepskie i że głos zmęczył się artystce dość szybko - było wporzo. Ludzie zrobili fajny klimat i dla mnie wystarczy. Nie jestem wielkim fanem Florence Welch, ale wyprawy na koncert nie żałuję. Dokumentacja poniżej.

Setlista:
1. Howl
2. Kiss With a Fist
3. My Boy Builds Coffins
4. Hurricane Drunk
5. I'm Not Calling You a Liar
6. Between Two Lungs
7. Drumming Song
8. Cosmic Love
9. Blinding
10. Dog Days Are Over

Encore:
11. You've Got the Love
12. Rabbit Heart (Raise It Up)


Zespół zagrał w składzie:
Florence Welch - wokal
Robert Ackroyd - gitara
Chris Hayden - perkusja
Isabella Summers - keyboard
Tom Monger - harfa
Mark Saunders - gitara basowa


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Florence and the Machine Live at Stodoła, Warsaw, Poland (6 Mar 2010), alt.link
mp3, 224kbps, 107,1MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Florence and the Machine.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

2.3.10

Sade - Soldier of Love (2010) / Beverley Craven - Close to Home (2009), czyli Na zachodzie bez zmian



A teraz, kto się zacznie śmiać, ten dostanie w ryj...

Miło jest wiedzieć, że są na tym świecie rzeczy stałe, niezmienne. Tak jest z bardzo znaną Sade i mniej znaną, bo stojącą jednym hitem (Promise Me) Beverley Craven. Od obu nie oczekuje się wielkich wolt stylistycznych, potoku pomysłów aranżacyjnych, eksperymentalnych kompozycji. Są niczym wzorzec metra w Sèvres - zawsze takie same. Bo metr to metr i nie ma dyskusji. Dla jednych nuda, dla innych złoty środek.

Obie panie miały 10-letnią przerwę w nagrywaniu, z tą różnicą, że na Sade Sony Music czekało, a z Beverley się pożegnało. Stąd o nowej płycie Sade głośno ostatnio (założę się, że w tym roku odwiedzi Polskę), a o płycie Beverley nie słyszał nikt (w końcu nie jest to Kate Bush, której samo wyjście z domu jest wielkim wydarzeniem na Wyspach). Soldier of Love jest do kupienia w każdym, niekoniecznie dobrym sklepie muzycznym, a Bev sprzedaje swój album Close to Home przez własną stronę. Dość różnic. Obie płyty są tak samo dobre/złe*, jak poprzednie. Bo ładne piosenki zawsze będą tylko ładnymi piosenkami.

Zresztą posłuchajcie sobie singli. Spodoba się - można brać się za płyty, nie spodoba się - trzymać się od albumów z daleka:
Sade - Soldier of Love (teledysk zrobiła Sophie Muller)
Beverley Craven - Rainbows (dla mnie kawałek równie przebojowy jak cały debiut Miki, tylko że Mika jest dwudziestokilkulatkiem, za którym piszczą nastolatki, a Bev o dwadzieścia lat starszą kobietą, której pewnie piszczy w stawach).

*niepotrzebne skreślić

18.2.10

Beach House - Teen Dream (2010), czyli Moja teoria spiskowa



Traklista:

1. Zebra
2. Silver Soul
3. Norway
4. Walk in the Park
5. Used to Be
6. Lover of Mine
7. Better Times
8. 10 Mile Stereo
9. Real Love
10. Take Care




NIE WIERZCIE HAJPOWI!

No bo jak tu wierzyć Arturowi Rojkowi, gdy pisze dla Onetu: "Tak pięknie nie gra dzisiaj nikt. Trzecia płyta w dorobku Beach House jest albumem złożonym, wybitnie przemyślanym, w stu procentach trafionym, oryginalnym i przebojowym. To jest po prostu tak dobre, że można wątpić, by mogło się jeszcze ukazać coś równie interesującego, chociaż mamy dopiero początek roku". Tia. Wszak każde dziecko domyśli się, że zaklepał zespół na Off (oby - przyp. red.) i próbuje coś ugrać. I pewnie niby przypadkiem okaże się, że koncert będzie w kościele, bo właśnie w kościele płytę nagrano. Na szczęście nie tak trudno Was rozgryźć, Rojek!

Jak tu wierzyć zastępom blogerów, forumersów i innych z pewnością podstawionych i sowicie opłaconych skrobiących notki w sieci osób, co tracą rozum i nie potrafią obejść się bez używania w kółko słów: piękno, ideał, bajka. Przecież na kilometr czuć zmowę - żeby tylko przykryć nową płytę Owena Palletta z konkurencyjnej wytwórni.

A już na pewno nie wierzcie mi, bo wiadomo przecież, że skoro w moim ulubionym numerze ubiegłego roku (Two Weeks Grizzly Bear) gościnnie wystąpiła wokalistka Beach House (Victoria Legrand - wiadomo, z tych Legrandów), to będę teraz udowadniał, jak to jest na fali i jak to ja lubię takie przeplatanie się artystów na płytach wybitnych.

Nie wierzcie nikomu.

10.2.10

Blair - Die Young (2010), czyli Song creata, singa, guitara, keysies



Traklista:

1. Rampage
2. Hearts
3. Kamikaze
4. My Turn
5. Hello Halo
6. Paris France
7. Murder
8. Wolfboy
9. Wake Up Shake Up
10. Candy in the Kitchen
11. Die Young
12. So That’s It


Wśród różnych zestawień prestiżowej prasy i serwisów muzycznych najbardziej obiecujących nazwisk na rok 2010, nie znalazłem żadnego, w którym byłaby Blair. Dlatego wolę blogerów. Żeby nie dostać w ryj, gdy już kiedyś spotkam się z nią na którymś z polskich festiwali, nie zacznę od zdania "25-letnia Blair pochodzi z Nowego Orleanu, a obecnie mieszka w Brooklynie". W zamian zacytuję kilka danych statystycznych (z wywiadu Aquarium Drunkard):

- Do you ever get sick of people feeling the need to say, “The 25 year old Blair…”
- (...) I guess people just need things to write about.

- Considering that you have been playing so long, when did you realize that you had a knack for singing as well as playing?
- I first started playing guitar when I was 10, on my uncle’s guitar, so I liked that. I took lessons. I learned how to play bar cords. Then I learned Nirvana and quit lessons, like, “Why do I need anyone else?” I didn’t realize I could sing, I didn’t know I had a good voice, just some people told me a I did. I guess at 15 I started making those two things together, and songs seemed to form… It was a synthesis of whatever the art-form of pop songs are. I love pop music and it’s really all I listen to, that’s probably why it came out of.

Jaka to płyta? Prosta. Przywołuje klimaty Cat Power (Rampage), Camera Obscura (Paris France), Asobi Seksu (Kamikaze) i ........... (wstaw sobie cokolwiek tej półki, bo każdemu przypomina się coś innego). Wszystko, co lubię na jednej płycie. Blair ma taką barwę głosu, że spokojnie pasowałaby do któregoś z twee bandów z Glasgow. Mimo to brzmi jednak świeżo i ma szansę w tym roku być dla popu tym, czym Micachu była w roku ubiegłym.

Poniżej próbka - cudownie absurdalny kawałek Hello Halo.