Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perełki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perełki. Pokaż wszystkie posty

28.9.09

Perełka #11 - Jesteśmy dla siebie wrogami

Osiem lat temu, jesienią 2001 roku, ukazała się jedna z najważniejszych płyt polskiej alternatywy (lub offu jak ktoś woli) - Uwaga! Jedzie tramwaj. Artur Rojek z Myslovitz, Mietall Waluś z Negatywu i trzej muzycy Ścianki - Maciej Cieślak, Jacek Lachowicz i Arkady Kowalczyk zamknęli się w Sopocie i nagrali swoje OK Computer. Nie w znaczeniu zżynki, lecz wagi. Wszyscy wyszli ponad to, co robili w macierzystych kamandach. Rojek śpiewa z perspektywy dziecka i dziecięcych obserwacji, zespół pełną skrawków emocji muzyką podbija bezbronne teksty.

Z najkrótszego i pozornie najprostszego utworze na płycie - Jesteśmy dla siebie wrogami, niemal beznamiętnie sączą się słowa:

Jesteśmy dla siebie wrogami
Choć mamy ten sam rozmiar butów
Czułości do siebie nie znamy
Żyjemy z uczuciem ciągłego bólu

Efekt poruszający. Dla mnie ten właśnie utwór-synteza najlepiej streszcza album Lenny Valentino.


31.5.09

Perełka #10 - Dlaczego ona, a nie ja

Polskiej perełki jeszcze tu nie było. Czas najwyższy. Z grubej rury - dziś Irena Santor. Żadnego Tanga Milonga, Walca Embarras, Dzikich plaż czy innego Powrócisz tu (nie ujmując niczego wymienionym utworom pani Ireny) nie zamierzam wrzucać. W roku 1973 na swoim trzynastym longplayu Irena Santor zaśpiewała Dlaczego ona, a nie ja. Słowa napisał Wojciech Młynarski, ale ważniejsza jest tu muzyka. Wzorowany na najwyższej próby piosenkach Burta Bacharacha utwór skomponował Janusz Sent, znany jako "Człowiek od Jesteśmy na wczasach". Jest bakarakowska trąbka, bakarakowski fortepian, są smyki, chórki. Jest prawie wszystko to, co styl Bacharacha charakteryzuje (tnx Wiki):
Bacharach's music is characterized by unusual chord progressions, striking syncopated rhythmic patterns, irregular phrasing, frequent modulation, and odd and changing meters. It tends toward a greater climactic effect than most popular music, especially greater than most popular music of the period with which he is most associated.

Słuchamy:



Ledwie dwa lata wcześniej Bacharach nagrał utwór Nikki, którego przy okazji przypomnieć nie zaszkodzi.

5.5.09

Perełka #9 - Go Ask Shakespeare

Zainspirowany wpisem Mariusza po koncercie Antony'ego, dziś zapytam poetów.

Zabrzmi jak przedstawienie żyri You Can Dance: Facet, który wie, czego potrzebuje świat - Burt Bacharach (fortepian), specjalista od gangsterki i niczego więcej - Dr. Dre (loopy) i gejowski mesjasz - Rufus Wainwright (głos) wespół w zespół tworzą pięcioipółminutowy utwór. Easy listening masterpiece. Przed Państwem prosto z płyty At This Time z 2005 roku Burt Bacharach!
(aplauz)
"I keep hoping for a better day
It's a long time coming but I wait anyway
Life's a miracle - or a foolish tale
I don't know, go ask Shakespeare."


23.4.09

Perełka #8 - It Couldn't Happen Here

Nie słyszałem jeszcze nowej płyty Pet Shop Boys, ale za to odświeżyłem sobie Actually. A tam pod numerem 6 spoczywa dzisiejsza perełka. Dość patetyczna, ale perełka. Dużą część tego rozbuchania zawdzięcza aranżacji smyków, której dokonał Angelo Badalamenti (ten od Blue Velvet i Twin Peaks na przykład). W ogóle, to ciekawostka wiąże się z tym taka: Lowe i Tennant napisali ten utwór wspólnie z Ennio Morricone. On też pierwotnie miał się zająć nagraniem partii orkiestrowych. Ale jakoś nie odpowiadał na telefony, faksy, listy, telegramy (e-maili i komórek jeszcze chyba w 1987 nie było). Więc chłopaki uderzyli do Angelo, który robotę przyjął i wykonał.

Tekst dotyka problemu AIDS. Głównie za sprawą przyjaciela Tennanta, u którego zdiagnozowano wtedy tę chorobę.

I remember my friend and I discussing AIDS, and how people said it wasn't going to develop in England like it had in America. We said it couldn't happen here.

Utwór znalazł się też na ścieżce dźwiękowej pełnometrażowego filmu (o tym samym tytule), który Pet Shop Boys nakręcili w 1988 roku. Poniższy klip z jutuba został wyjęty właśnie z It Couldn't Happen Here.

11.4.09

Bez jaj (prawie)

Na dłuższy weekend polecam takie oto cudo:



José James czyta Coltrane'a. Limitowany nakład 500 sztuk. Sold out. Nawet empeczy nie można znaleźć w sieci. A wgrałbym sobie tu:

25.3.09

Perełka #7 - Play That Funky Music



Czy ktoś w ogóle pamięta, kto to grał? Grupa zwała się Wild Cherry, pochodziła z oh! Ohio, nagrała cztery płyty i w 1979 roku, po 9 latach działalności zakończyła żywot. Kawałek Play That Funky Music w 1976 sprzedał się na ponad 2 milionach singli, skosił platynę i został przebojem roku R&B. A szedł on tak:



Numer skowerował Vanilla Ice, ale nie będę go tu wklejał.

28.1.09

Perełka #6 - Hey, Matthew

And now for something completely different...

Zrodzony w Bengalu z ojca Czecha i matki Szkotki. Niekwestionowany One Hit Wonder - Karel Fialka. Hey, Matthew ukazał się na singlu w 1987 roku, a rok później na drugiej (8 lat po debiucie) płycie Karela (źródła milczą, czy imię to otrzymał na cześć Karela Gotta).



I jeszcze dla poszerzenia horyzontów pierwszy przebój (ale chyba tylko na Wyspach) Karela The Eyes Have It (1980).

30.12.08

Perełka #5 - Please Call Me, Baby

Gdy miał 24 lata nagrał swoją pierwszą płytę (aż tak się spodobała Timowi Buckleyowi, że pożyczył sobie z niej jeden numer). Gdy miał 25 lat nagrał swoją drugą płytę. I tak dalej aż do dziś mógłbym bez sensu odliczać, gdyby nie to, że właśnie rok 1974 jest punktem wyjścia do niniejszej perełki. Dobry to rocznik.

Tom Waits na "The Heart of Saturday Night" zaśpiewał jedną z moich ukochanych pieśni. Mało znaną powszechnie do czasu powstania filmu "Zakazany owoc" ("Keeping the Faith" 2000) z Edwardem Nortonem. A idzie to tak:



Tego samego, tysiącdziewięćsetsiedemdziesiątegoczwartego roku Tom Waits dał koncert w Denver (8/10/1974). I na tym koncercie zaśpiewał "Please Call Me, Baby". I jest to jedyne znane mi i dostępne wykonanie "na żywo" tego utworu. Znaczy rarytas. Prosz...

16.12.08

Perełka #4 - Don't Drop Out

Uwaga, country! - powinien brzmieć nagłówek. Tak, wiem, to już było. I pewnie jeszcze nieraz będzie.

Tym razem ikona country - Dolly Parton we wczesnym, bardzo wczesnym utworze. "Don't Drop Out" pochodzi ze strony B singla "Control Yourself" z 1966 roku. Tak naprawdę, to nie jest klasikal kantry. Dolly dopiero jakiś czas później dosiadła konia.

26.11.08

Perełka #3 - Wichita Lineman

Uwaga, country! - powinien brzmieć i grzmieć nagłówek. Jak ktoś jest uprzedzony, niech dalej nie klika. A open-minded persony mogą spokojnie przesłuchać.

Na początek oryginalna wersja - przed Państwem Glen Campbell:



a na deser cudna wersja Mistrza Johnny'ego Casha:

Johnny Cash - Wichita Lineman

I jak? Dobre country nie jest złe?

Teraz bogatsi i szczęśliwsi możecie dołączyć się do trwającej od czterdziestu lat kłótni, o które Wichita chodziło autorowi (Jimmy Webb).

23.11.08

Perełka #2 - Calling You

Utwór po raz pierwszy pojawił się w filmie Bagdad Café (1987), do którego muzykę skomponował Bob Telson. Ponieważ śpiewanie nie jest jego mocną stroną, to trzeba było znaleźć odpowiedni głos. I tak Jevetta Steele, mało znana wokalistka gospel zaśpiewała w filmie. I niewiele brakowało, a piosenka w jej wykonaniu zgarnęła by Oscara.



Potem po utwór sięgała masa osób. Najlepiej moim zdaniem poradzili sobie:



  • Jeff Buckley






  • George Michael






  • i Holly Cole.




Niestety są też porażkowe wersje, jak ta od Celiny Dion. Nie wklejam - jak kto chce cierpieć, to niech sobie sam poszuka.

14.11.08

Perełka #1 - Żaba Kermit

Są sobie takie perełki...
Przed Państwem, prosto z filmu The Muppet Movie (1979), żaba Kermit i "The Rainbow Connection".



To było na poważnie. Bo nie dam złego słowa o tym utworze powiedzieć bezkarnie.
Z kolei na wesoło...



A teraz się zbieram na Lambchop.