(klik by powiększyć)

Autorzy: Tomasz Niewiadomski, Tomasz Stawiszyński
A za tydzień w związku z inauguracją rozgrywek Pucharu Ekstraklasy Bolo i legiony.



Jeśli gdzieś już ten rysunek widzieliście, ale nie pamiętacie gdzie, to podpowiadam:
2009 - Wychodzi płyta Fever Ray. Na razie elektronicznie, a fizycznie na cedeczce pojawi się w marcu. Album brzmi jak The Knife, KEDA śpiewa jak w The Knife, część numerów jest bardzo podobna do znanych już utworów The Knife. Płyta nie jest zła, ale nie rozumiem tego patentu z autoplagiatem. Tylko w głowach biednym ludziom namiesza: To The Knife? / Nie, to Fever Ray. / A, to sorry, wydawało mi się, bo podobnie brzmi. / Nie wydawało ci się, bo to ten sam wokal. / To Fever Ray jest wokalistką The Knife? / Nie, ona się nazywa Karin Elisabeth Dreijer Andersson. / I śpiewa w obu zespołach? / Tak, choć właściwie Fever Ray to solowy projekt a nie zespół. / To skoro nagrywa taką samą płytę jak z The Knife, to po kiego tworzy z tego oddzielny projekt? / Nie mam pojęcia. (Dialogi: Hennessy Williams. Czytał: Tomasz Knapik.)
Przepuściłem parę miesięcy temu nową płytę Rachael Yamagata. To jej wina, bo po czterech latach od pierwszego razu każdy by sobie odpuścił. Ale teraz mnie dorwała. Druga płyta tej będącej w połowie Japonką, a po ćwierci Włoszką i Niemką Amerykanki walnęła we mnie w momencie, gdy ledwie wygramoliłem się z dołu po wymienionym niżej Dark Was The Night. Ostatnio coś do mnie lgną smutki. Na szczęście piękne. Bo taka właśnie jest płyta Elephants... Teeth Sinking Into Heart. Właściwie to dwie płyty. I to ta pierwsza, dłuższa, ważniejsza - Elephants... jest intymna. I to dzięki niej zaczynam myśleć, że Rachael jest jedną z najlepszych obecnie autorek historii miłosnych. To są proste historie, takie na fortepian, smyki, flet, klarnet i obój. Z kolei druga płyta - Teeth Sinking Into Heart ma, jak mówi sama autorka w Billboardzie, zburzyć piękno Słoni. I burzy, bo są na niej kawałki rockowe, bluesem zabarwione. Trochę przypominające klimatem te z debiutu.